Nasze źródła inspiracji

wpis w: Porady ogrodnicze, Różności | 0

Częstym pytaniem, z jakim się spotykamy w kontakcie z klientami jest, co nas inspiruje i po jakie medium chętnie sięgamy.
Aby nieco przybliżyć odpowiedź, jak i pomóc Państwu w doborze odpowiedniej literatury, programów TV, czy w końcu stron internetowych, postanowiliśmy nieco uchylić rąbka tajemnicy i napisać ten krótki, subiektywny artykuł.

Wytyczną dla Beltane Ogrody jest brytyjskie oraz ekologiczne podejście do tematyki ogrodnictwa.
Co to oznacza w praktyce?
Od początku naszego istnienia wiedzieliśmy, że priorytetem jest używanie jak najmniejszej ilości sztucznej chemii, która dzisiaj przeżywa swój chyba największy rozwój, szczególnie w naszym kraju.
Zdecydowana większość magazynów o tematyce ogrodniczej reklamuje wprost nawozy sztuczne oraz pestycydy różnorakiego zastosowania.
Oprócz samych reklam – często pokazujących piękny zadbany ogród lub jego część jak np. trawnik czy smakowicie wyglądające owoce w rękach modelek a’la  ogrodniczki – producenci opłacają i sponsorują artykuły tematyczne, które ukazują zbawienny wpływ produktu – bądź produktów – podczas użytkowania go na ogrodzie.
Nie będziemy przytaczać tytułów tych wspaniałych magazynów ilustrowanych, ponieważ w naszym mniemaniu, reklama negatywna jest też formą marketingu dla tych periodyków…
Sama obecność takich artykułów świadczy już m.in. o fakcie pewnego rodzaju lobbingu i wpływu na to co amator ogrodnictwa dostaje do ręki by przeczytać i przyswoić.
Niestety, proceder widzimy także w programach TV, które otwarcie informują o lokowaniu produktów.
Znani dziennikarze prowadzący programy ogrodnicze reklamują swoją osobą taki czy inny wymysł koncernu lub firmy produkującej „eliksiry”, na które tak „długo czekali” właściciele ogrodów jak i sama Matka Natura.
Strony internetowe sponsorowane przez tych samych producentów „uczą” ogrodnictwa w sposób dla siebie wygodny zdobywając kolejne umysły, także i te, które nie mając wiedzy ogrodniczej otwierają firmy ogrodnicze…
Tam, gdzie strony są tworzone przez niezależne osoby, prawdziwych ogrodników z zamiłowania i życiowej praktyki, stosowany jest marketing szeptany, szczególnie na forach ogrodniczych przy owych witrynach.
Ostatnim, i chyba najbardziej podłym podejściem, jest sponsoring osób z tytułem naukowym, które rozpisują się w chwalebnych słowach swoich opracowań o pozytywach stosowania produktów sztucznych w ogrodnictwie.
Koło się zamyka. Odbiorcy stosują się do rad płynących ze wszystkich stron i szaleją w swych ogródkach z odpowiednimi „suplementami diety” i „lekarstwami” dla schorowanej i nienormalnej Matki Natury – w ich mniemaniu, rzecz jasna.
Domorosłe firmy ogrodniczej kupują tony nawozów i pestycydów zalewając i zasypując wasze ogrody. Na szczęście nie wszystkie firmy tak postępują, i nie mamy tu na myśli tylko Beltane.

A więc powstaje pytanie, czy są jeszcze niezależne, z praktyczną wiedzą osoby, magazyny, programy TV i strony web?
Tak, w naszym rozumieniu jeszcze tak.
Głównymi inspiratorami i nauczycielami, na pewno są działkowcy, ci działkowcy, którzy znają się na starej szkole ogrodniczej, i którzy chętnie (tak, na prawdę chętnie! ) dzielą się swoją wiedzą. Ta praktyka w ich wykonaniu, jest często niełatwa, a już na pewno nie działająca na „już teraz”. Cierpliwość, to domena ogrodnika, jak i posiadacza ogrodu, która wypracowywana jest mozolnie, ale nierzadko z efektami, które dzisiaj nazwalibyśmy „wow”.
Stara szkoła ogrodników nie zna pośpiechu w osiągnięciu zamierzonego celu, ale z drugiej strony wie jak przyspieszyć dane procesy tak, aby nie zaszkodziły środowisku jak i im samym.
Podejście, przywołane powyżej, jest mało znane w świecie współczesnego i nowoczesnego ogrodnictwa.
Ze swojej praktyki i doświadczenia, wiemy, że firmy świadczące usługi ogrodnicze u klientów, do których Beltane dociera jako kolejni usługodawcy, stosują się do wytycznych z kolorowych czasopism wspomnianych powyżej, a przynajmniej taki w większości przypadków zastajemy obraz na ogrodzie. Szkoda.

Inspiracje różnych formatów czerpiemy od Brytyjczyków, dla nas guru starej szkoły ogrodniczej znanej jeszcze przecież bardzo dobrze w PRL, a dzisiaj poniżonej i wyśmiewanej, jako wspomnienie zaściankowej Polski.
Tej samej wiedzy, która wspomniana jest u przytoczonych już działkowców – tak, tak to nie pomyłka :).
Swoją drogą, jak to jest, że Brytyjczycy praktycznie stosują ogrodnictwo u nas wyśmiewane (oczywiście, nie przez wszystkich) i zgodne z naturą, są chwaleni i podawani jako przykład, ale gdy to samo próbuje się równie praktycznie zaaplikować na ogrodach znad Wisły, to osoby lub firmy są odbierani przez klientów przez pryzmat podejrzliwości i braku zaufania do wykonywanego fachu. Hmmm, czyżby zamknięty obieg lobbingu już tak bardzo się zadomowił w umysłach Polaków? Pytanie retoryczne. Całe szczęście istnieją ludzie i firmy, które stosują się do prawdziwego ogrodnictwa i w sumie to tylko w nich pozostaje nadzieja na kreowanie zielonych przestrzeni w zgodzie z naturą.

źródło: bbc.co.uk

Wracając do tematu naszych Brytyjskich inspiracji, możemy zareklamować (bez lokowania czy lobbowania 🙂 ), wspaniałe programy TV takie jak: „Pokochaj swój ogród”, „Wielkie marzenia w małych przestrzeniach”, czy wreszcie bardzo praktyczny „Gardener’s World”.
OGRODNICY (specjalnie pisane z dużych liter) tacy jak Monty Don, Alan Titchmarsh, Joe Swift czy w końcu Carol Klein, znani m.in. z magazynu Gardener’s World i programu TV o tej samej nazwie, są to wirtuozi typowego podejścia do ogrodnictwa znanego z wysp.
Części wspólne, i to w większości przykładów, pomiędzy brytyjskim ogrodnictwem, a wspominaną starą szkołą ogrodnictwa w Polsce, są oczywiste i – aż chce się to powiedzieć – namacalne, a przede wszystkim tak samo skuteczne.
Gardener’s World w formie drukowanej dostępny jest w kioskach w języku polskim, a sam program TV emitowany jest przez kanał DOMO+, podobnie jak i pozostałe w/w magazyny TV.
Jest i – a jakże – strona internetowa w j. angielskim, która także zachowuje swój bardzo wysoki poziom.

Z polskich magazynów ilustrowanych, po które niestety coraz rzadziej sięgamy (nie z naszej winy), został tylko jeden, który już nie przedstawia się tak konkretnie jak kiedyś, a szkoda…
Teoria przegoniła tu praktykę, a osoby, które miały do powiedzenia coś naprawdę wartościowego i popartego doświadczeniem, już nie publikują tam swoich artykułów. Mowa o „Działkowcu”.
I na tym skończymy wypowiedź odnośnie periodyku, cenionego niegdyś przez działkowców i ogrodników.

Na naszym horyzoncie stron internetowych wybija się szczególnie jedna warta odnotowania. Nazwa może nieco zszokować, ale proszę nam wierzyć, w naszym odczuciu widzimy praktyka, który zna się na rzeczy i ogrodnictwo ma za „pan brat” . Mowa tu o NIEPODLEWAM.PL, blogu o tym samym tytule i fanpage na Facebooku.
Widać wyraźnie po artykułach i podejściu autorki, że ogrodnictwo to pasja, a stara szkoła ogrodnictwa nie jest obcym i niezrozumiałym językiem.

Artykuł miał być krótki, a tu trochę się rozpisaliśmy :). Sądzimy, że dzięki temu opisowi naszego podejścia do ogrodniczych inspiracji przybliżyliśmy nasze cele w tworzeniu ogrodów jak i ich serwisowaniu.
Wierzymy, że będą Państwo nieco rozważniej sięgać po źródła wiedzy ogrodniczej, jak i szukać pomocy w problemach uprawy ogrodu u osób znających się na starej szkole ogrodniczej, czego sobie i wam życzymy.

Zespół BELTANE